K-Avalanche

The homepage of Avalanche

Tag: Filozofia

Inny świat, gdzie warunki zawsze sprzyjają, a Twój uśmiech formuje się w świetle słońca. Raj czy parodia?

2015-07-01 00:44

Autor wpisu: , wyświetleń wpisu: 1 753

[Data oryginalnej publikacji: 2011-07-25]

Mam wrażenie, że świat popędził do przodu szybciej, niż ja. Zostałem gdzieś po drodze, w momencie, który bardziej mi odpowiadał. Wciąż możecie mnie spotkać na drodze, ale będziemy się róznić mentalnie. Tu gdzie jestem ulice wciąż nie mają kolein, a stare płytki na chodnikach tylko z rzadka są spękane. Może są bardziej szare, surowe, ale mają lepszy fundament i mniej gówna po nich się przetacza. Czytaj dalej →

Surowy świat

2015-07-01 00:21

Autor wpisu: , wyświetleń wpisu: 1 482

[Data oryginalnej publikacji: 2012-01-26]

Lubię czasami patrzeć na świat pomijając kompletnie otoczkę społeczno-kulturową. Wystawić przed siebie dłoń i czuć smagające ją mroźne powietrze, obserwować jak kładzie na niej cień rzadko widziane zimą słońce. Surowe doświadczenie świata bez zanieczyszczeń obcą interpretacją narzuconą mi z góry, czy choćby sugerowaną gdzieś w międzyczasie. To jest właśnie to, co spotyka ludzi będących poza cywilizacją. W wysokich górach, czy na rozległej i dzikiej przestrzeni Syberii nie ma znaczenia społeczno-kulturowy sens przedmiotów oraz zjawisk. Wtedy nawet nie ty je doświadczasz, a one doświadczają ciebie. Stajecie się partnerami pierwotnej interakcji, nie ważne czy jest to półżywe drzewo, czy kompletnie martwy żelazny słup pokryty rdzą. Przestaje on być otoczeniem, a staje się obiektem, z którym masz kontakt. Czytaj dalej →

Goniąc wymysł

2015-06-29 01:31

Autor wpisu: , wyświetleń wpisu: 1 016

[Data oryginalnej publikacji: 2011-05-24]

Jestem na pustyni. Piasek pod moimi stopami co jakiś czas podrywa się przy podmuchu wiatru. Z góry czuć napływające gorąco, choć czasem fala ciepła uderza z boku. Rozglądam się, a później znów patrzę pod nogi. Tak naprawdę nie ma tu aż tyle piasku. Po prostu ubita ziemia w jego kolorze. Zresztą piachu też zawsze wszędzie trochę naleci, więc nie skłamałem do końca. Ale nie jestem na pustyni. Gdy patrzę przed siebie widzę wkopane niestarannie płyty chodnikowe. Zaraz za nimi zaczyna się teren porośnięty trawą, choć tuż przy chodniku większość jest wydeptana. Między mną a chodnikiem jest dużo śladów kół. Nie ma też złudzeń, że zaraz za mną stoi wielki magazyn. Czytaj dalej →